Latest Entries »

Uwielbiam podróżować. Zanim przyszedł do nas koronawirus często podróżowałam i zwiedzałam różne kraje. Zdjęcia, które z nich przywożę w większości mają charakter pamiątek rodzinnych, toteż nieczęsto je publikuję. Z resztą kto chciałby oglądać kolejne zdjęcia postaci na plaży, czy z zabytkami w tle. 😉 Przeglądając takie fotografie znalazłam jednak coś, czym chciałabym się z Wami podzielić. Zdjęcie zostało zrobione przeze mnie w zeszłym roku, podczas mojej przedostatniej podróży za granicę. Na jednej z plaż w Kalithea (przedmieścia miasta Rodos), pomiędzy skałami obozował starszy pan. Przez cały dzień poławiał muszle, a potem tworzył z nich różne pamiątki. Codziennie miałam przyjemność obserwować jego pracę.

 

Pewnego listopadowego poranka wybrałam się nad Bug. Nad rzeką unosiła się wyjątkowo gęsta mgła. Robiła niesamowite wrażenie.

Fronołów nad Bugiem.

 

 

Pimpuś

Leśna sesja z Pimpusiem.

Nawet najbardziej ponury dzień może mieć piękny koniec.

Zdjęcie zostało wyróżnione przez czasopismo Kraina Bugu.

To był piękny koniec tygodnia. Zrobiłam córce  obiecane ognisko z kiełbaskami, a przy okazji uchwyciłam piękny moment.

Most w wiosennej oprawie.

 

Nadbużańska wiosna

Przyszło mi pracować zdalnie przez najbliższe dwa tygodnie, toteż zaszyłam się na odludziu, nad ukochanym Bugiem. Plusem bycia tutaj jest niewątpliwie możliwość wyjścia do lasu na spacer bez ryzyka zarażenia się koronawirusem. Jest mi tu dobrze. Ogień w kominku, półka pełna książek. Pogoda dopisuje. To szczęście w nieszczęściu – móc uciec tutaj. Potrzebowałam tego resetu, szkoda tylko, że został on spowodowany epidemią. Wszystkim odwiedzającym mojego bloga życzę dużo zdrowia.

 

 

Plażowiczka z Sharm el Sheikh.

Byczek

Mierzwicki byczek, niezwykle przyjazny.

Wycinka

Smutny widok. Moje ukochane lasy we Fronołowie są wycinane.

Osiedle Potok

Trasa AK uchwycona telefonem, podczas oczekiwania na autobus, na warszawskim przystanku ,,Osiedle Potok”.

Koci relaks

Pewnego styczniowego weekendu, w 2010 roku wybrałam się do Mierzwic. Śnieg był wtedy po pas i większość pobocznych alejek nieprzejezdna, ale było pięknie! Skusiłam się na zjeżdżanie ze stromej górki na workach ze słomą. Była to niesamowita zabawa. Wieś przysypana śniegiem wyglądała bajecznie. Wzniesienia, na których jest położona sprzyjają uprawianiu różnych sportów zimowych, nie tylko tak alternatywnych jak jazda na workach ze słomą. 🙂

Stalowy gigant z Fronołowa po remoncie.