Na rzece Bug można dostrzec małe i większe wysepki. Powstają one najczęściej wskutek zmiany koryta przez rzekę. Kiedy byłam dzieckiem bardzo intrygowała mnie duża wyspa pod mostem we Fronołowie. Zastanawiałam się co na niej jest, oprócz widzianych z plaży wierzb i filaru mostu. Wyobrażałam sobie, że jest tam jakaś baśniowa kraina, a w filarze mostu tajne przejście do krainy baśni. Moja ciekawość została zaspokojona przez Dziadzia i sąsiada pana Wiktora, którzy zabrali mnie na rejs łódką po rzece. Kiedy wylądowałam na wyspie, nie znalazłam niczego poza drzewami, krzakami dzikich malin i małą polanką.

          Kilka lat później wybrałam się z moim wujkiem na ryby w górę rzeki, w stronę Mierzwic Starych. Wujek był typem ekscentrycznego artysty. Spędzał nad Bugiem pół roku, w małej chatce bez elektryczności. Organizował zabawę mi, moim siostrom, a także swoim wnukom. Wujek zarzucił wędkę, a ja usiadłam obok i przyglądałam się wyspie leżącej po stronie Maćkowicz Kolonia. Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła zastanawiać się głośno co na niej jest. Wtedy wujek wpadł na pomysł, że popłyniemy na tą wyspę pontonem, rozbijemy namiot i zorganizujemy biwak. Ja i moja siostra Kaśka przyjęłyśmy ten pomysł entuzjastycznie.  Kilka dni później przeprawiliśmy się na piękną wysepkę i rozbiliśmy namiot. Mieliśmy nawet kuchenkę wykonaną z metalowego wiadra, rury jako komina i fajerek od kuchni węglowej. To co zapamiętałam z tego biwaku najbardziej to poranna mgła, która unosiła się nad powierzchnią wody.  Ten kawałek lądu otoczony bezkresnym oceanem zwanym Bug postanowiliśmy nazwać Zakazaną Wyspą.

        Po powrocie z wakacji wspominaliśmy nasz biwak. Wujek powołał nawet ,,klub” nazwany Wakacyjnym Związkiem Wyspy Zakazanej w skład którego wchodziłam ja, moja siostra oraz jego wnuki. Przez cały rok planowaliśmy wesołe zabawy, redagowałam ilustrowaną gazetkę, prowadziłam dziennik a nawet opisałam fikcyjne przygody naszej grupki w brulionie. Niestety  nigdy więcej nie powtórzyliśmy już tej wyprawy, ale pozostały wspomnienia i chwile opisane w dzienniku z zieloną okładką.

         Czy wyobrażacie sobie podobną wyprawę grupki radosnych dzieciaków pod opieką starszego pana w dzisiejszych czasach?

wyspa

Wyspa pod mostem we Fronołowie. Jako że kilka lat temu była tu bardzo fajna impreza integracyjna użytkowników portalu fronolow.pl, nazwijmy ją Ibiza. 🙂