1622665_357675367708575_447175609_n

Pewnego dnia, mały motylek zaczął wykluwać się z kokonu. Przyszedł człowiek, usiadł i zaczął się przyglądać, jak ten mały motyl przeciska się przez jeszcze mniejszy otwór. Nagle motyl się zatrzymał, tak jakby nie miał już siły, jakby dalej nie mógł przejść. Widząc to, człowiek postanowił mu pomóc. Wziął nożyczki i rozciął kokon. Motyl wyszedł bez problemu, ale miał wątłe ciałko i pomarszczone skrzydełka. Człowiek uważnie obserwował motyla. Spodziewał się, że ten lada moment rozprostuje skrzydełka i odleci, by dalej żyć. Ale tak się nie stało! Do końca życia motyl pełzał po ziemi ze swoim mizernym ciałem, i do końca życia nie poleciał. Człowiek w swej dobroci nie wiedział, że walka z kokonem jest dla motyla bodźcem do rozwinięcia skrzydeł i próbą przed pierwszym lotem. 

Czasem walka jest tym, czego nam w życiu potrzeba. Jeżeli żyjemy bez przeszkód, to staniemy się słabeuszami i nie będziemy mogli latać.

Reklamy